Kanały:
Wpisy
Komentarze

Paella

Mój największy łasuch wyjechał do słonecznej Hiszpanii… Takiemu to dobrze.

Pogoda i dużo wolnych dni  rozleniwiła mnie totalnie, toteż w kuchni mało co się działo.  Aby nie marnować czasu i nie “stać przy garach” zdecydowałam się zrobić coś co przypomina paellę. Pamiętam, że podczas mojego pobytu w Hiszpanii podawano tą potrawę, jednak w każdym miejscu wyglądała inaczej, zależnie od tego czy przygotowywano ją w domu czy też w restauracji.  Prawdziwa paella powinna zawierać w sobie szafran, jednak ze względu na jego wysoką cenę często zastępowany jest papryką. Miałam swoją namiastkę Hiszpanii na Warmii- słońce, taras, białe wino i paella…. Życie jest smaczne!

Przyznaję, że paella  jest jednym z moich ulubionych dań.  Najczęściej robię ją na bulionie rybnym, z tuńczykiem lub innymi rybami, jednak z braku składników- dodałam tofu. Musze przyznać, że wyszła przepyszna.  W moim wydaniu mocno pikantna. Podałam ją z pomidorami i jogurtem dla złagodzenia smaku.

Składniki:

  • ryż  (mój to specjalny, średnioziarnisty ryż do paelli)
  • papryczka chilli
  • por
  • czosnek
  • pieczarki
  • papryka
  • tofu
  • cukinia
  • brokuł
  • oliwa
  • 1/2 puszki groszku konserwowego
  • 300 ml bulionu warzywnego
  • sól, pieprz.

Przygotowanie:

Na patelni z grubym dnem rozgrzać oliwę, wrzucić suchy ryż i podsmażyć aż będzie złoty. Zalać go bulionem, skręcić gaz i dusić ok 5 minut pod przykryciem. Następnie dodać por, czosnek i ostrą paprykę, zamieszać dodać resztę warzyw (oprócz groszku). Przykryć i zostawić na wolnym ogniu ok 10-15 minut aby ryż wchłonął wszystkie płyny.

Tofu odsączyć, pokroić w kostkę. W misce wymieszać z solą, pieprzem i oliwą. Wyłożyć na patelnię i podsmażyć na złoto z każdej strony.

Gdy ryż i warzywa będą już gotowe, dodać groszek i tofu. Wyłączyć gaz. Przykryć i zostawić jeszcze na kilka minut.

Właściwie podobne danie robiła moja mama na zwykłym ryżu “od zawsze”. Składniki to tylko kwestia naszego smaku i fantazji.

Wszystkim poszukiwaczom smaku życzę  pięknych odkryć.

Smacznego!

Gosia

Cafe Tel-Aviv

Dawno nic nie pisałam ale to nie znaczy, że nic nie jadłam i nie gotowałam. Ostatnio zmagam się z alergią i niestety każde jedzeniowe szaleństwo (a szaleństwem jest już zjedzenie czegoś ponad miskę ryżu) przypłacam zdrowiem. Czasem jednak skuszę się na coś, co mój lekarz prawdopodobnie uznałby za całkowicie niedopuszczalne. Później muszę go okłamywać i udawać zaskoczoną nawrotem choroby. Przecież nic nie jem!

A skoro już o drobnych jedzeniowych przyjemnościach mowa to jest jedno miejsce na kulinarnej mapie Warszawy, które trzeba odwiedzić. Cafe Tel-Aviv.

Tradycyjna kuchnia żydowska (a przynajmniej kuchnia Żydów europejskich) kojarzy mi się z całkowicie źle dobranymi składnikami. Już kiedyś o tym pisałam. Rodzynki z mięsem, zupa z macą, deser z ziemniaków i inne wymysły. Dla mnie, nie do przełknięcia. Na szczęście Cafe Tel-Aviv proponuje izraelską odmianę tejże kuchni a więc częściowo zapożyczoną i kojarzoną bardziej z krajami arabskimi.

Nie spróbowałyśmy z Gosią jeszcze wszystkiego z oferty ale nie wątpię, że niedługo się to zmieni. Jak na razie mogę z pełnym przekonaniem polecić wszystkie dipy (głównie mój ukochany hummus i baba ganoush), falafel, oliwki w pysznej marynacie, grillowane warzywa i zupę migdałową. Wszystko z dużą ilością oliwy i czosnku. Z deserów jak na razie tylko koktajl malinowo-waniliowy. Ale jestem przekonana, że pozostałe dania z menu są równie pyszne. Wszystko oczywiście jest koszerne.

Oceny:

1. Przywitanie – 6 (w sumie to nie pamiętam ale obsługa jest naprawdę bardzo sympatyczna)

2. Oczekiwanie na kartę – 6

3. Oczekiwanie na posiłek – 6

4. Czekadełko – brak (ale czas oczekiwania jest na tyle krótki, że nie jest ono konieczne)

5. Wystrój – 5 (być może nie jest zniewalający ale jest prosty i przyjemny)

6. Muzyka – 6 (oczywiście głównie izraelska)

7. Jedzenie – 6!

8. Wielkość porcji – 5 (jak coś jest tak pyszne, to mogłabym zjeść dużo więcej)

9.  Ceny – 5 (mówiąc szczerze trochę wyparłam je z pamięci. Gosia mówi, że są bardzo przystępne. W ofercie jest opcja All you can eat z otwartym bufetem. Nie zawiera on wszystkich potraw dostępnych w karcie ale za 25 zł można się porządnie najeść)

10.Uczucie po: 6

11. Ogólna ocena – 6

 

Ola

11. Czy warto wracać? – 6

13. Uwagi: nie trzeba już chyba nic dodawać. Trzeba iść!

Orient Express

Dziś w kuchni powstała lekka i w moim wydaniu bardzo pikantna  sałatka. Idealna na drugie śniadanie lub podwieczorek. Teraz, kiedy jest ta k mroźno idealnie rozgrzewa. Jest mocno cytrynowa i szybka do przygotowania. Polecam wszystkim zapracowanym, zrelaksowanym, tęskniącym za latem:)

Składniki na jedną porcję:

  • 25 gramów kaszy kuskus
  • pomidor
  • 1/2 małego brokuła
  • średni ogórek kiszony
  • natka pietruszki
  • 1/2 małej cebuli
  • sok z cytryny
  • papryczka chilli (lub inna ostra, ewentualnie pieprz cayenne)
  • sól, pieprz, słodka papryka
  • czosnek

Kaszę przygotować według przepisu, brokuła podzielić na różyczki, zalać wrzątkiem, gotować 2-3 minuty.

Pomidor, ogórek i cebulę drobno pokroić. Dodać do kaszy wraz z brokułem. Papryczkę i czosnek drobno posiekać i przetrzeć z solą. Zalać sokiem z cytryny i odstawić na kilka minut. Do sałatki dodać dużo natki pietruszki, zalać sosem. Dodać sól i pieprz do smaku. Gotowe:)

Życzę smacznego

Gosia

Ciasteczka z migdałów

Kolejne pyszności zaczerpnięte ze strony mojewypieki.blox.pl. Przepięknie wyglądają i świetnie smakują. Ich jedyną wadą jest to, że nie można zjeść ich od razu- trzeba poczekać kilka dni, aż troszkę zmiękną. Są bardzo chrupiące i niezbyt słodkie. Idealne na ponure, chłodne dni.

 

 

 

 

Składniki:

  • 300 g mąki żytniej (może być razowa)
  • 200 g zmielonych migdałów
  • 1 jajko
  • 100 g brązowego cukru
  • 3/4 szklanki miodu
  • 1,5 łyżki przyprawy korzennej do piernika
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2 łyżki kakao
  • 50 g masła
  • pół szklanki posiekanych drobno migdałów
  • całe migdały do dekoracji

1 jajko rozmącone z dwoma łyżkami mleka do pomalowania ciasteczek przed upieczeniem.

Przygotowanie

W garnuszku umieścić: cukier, miód, kakao, masło. Podgrzewać, aż do całkowitego rozpuszczenia się cukru, przestudzić.

Do dużej miski wsypać mąkę żytnią, zmielone i posiekane drobno migdały, jajko, przyprawę korzenną do piernika, sodę oczyszczoną. Wymieszać, wlać przestudzoną masę miodową. Wyrobić ciasto.

Podsypując ciasto mąką (tylko tyle, by się nie kleiło), rozwałkować na grubość około 3-4 mm. Wykrawać dowolne kształty pierniczków.Układać na blaszce wyłożonej papierem, pozostawiając nieduże odstępy między pierniczkami. Na wierzch każdego pierniczka wcisnąć migdałka. Przed pieczeniem po wierzchu posmarować jajkiem rozmąconym z mlekiem. Piec w temp. 170ºC przez około 8  minut.

Życzę chrupiącego smacznego!

Gosia

Kilka lat temu wprowadziłam w domu zwyczaj pieczenia pierniczków. Już kilka tygodni przed świętami zaczynaliśmy wypiekać pyszne cudeńka. W tym roku zachciało nam się czegoś innego. Na blogu mojewypieki.blox.pl znalazłam najlepsze ciasteczka na świecie. Przed świętami upiekłam… 6 porcji. Właśnie dojadamy resztki:)  Są cudownie maślane, kruche, nie za słodkie, ślicznie upstrzone kropeczkami wanilii. Po prostu idealne. Nie tylko na święta.

Z jednej porcji wychodzi ok 80 ciasteczek.

Składniki

  • 180 g. zimnego masła dobrego gatunkowo (83% tłuszczu)
  • 150 g. cukru pudru
  • miąższ z jednej dużej laski wanilii
  • dwa małe jajka
  • 350 g mąki pszennej
  • szczypta soli

Wszystkie składniki szybko zagnieść i włożyć do lodówki na ok pół godziny. Można je przechowywać w lodówce kilka dni, ale pół godziny spokojnie wystarczy.

Po schłodzeniu odrywać kawałki ciasta i wałkować podsypując mąką nie grubiej niż na 3 mm.  Wycinać ulubione kształty. układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

Czas pieczenia 7-8 minut

temperatura 160 stopni w piekarniku z termoobiegiem

Gosia

Jesienny Sernik z Dyni

Ostatnie dni były już chłodne, jednak w weekend słońce pięknie świeciło. Nastała nasza śliczna złota jesień. A wraz z nią przyszły moje kulinarne zachcianki.

Od jakiegoś czasu sklepowe słodycze zupełnie mnie nie cieszą, jednak domowe wypieki to coś innego… Już sam proces przygotowania sprawia, że robię się szczęśliwa:)

Od kilku dni miałam ochotę na sernik. Uważam, że to ciasto idealne- odpowiednio mokre, słodkie i pyszne…  A że mamy sezon dyniowy zaczęłam poszukiwania przepisu na sernik… z dynią. Jak już pisałam, Kwestia Smaku to jeden z moich ulubionych blogów,a jego autorka to bardzo utalentowana osoba.  Postawiłam więc na jej sernik, lekko go modyfikując.

Ciasto wyszło przepyszne. Złote, sycące, kremowe… idealne. Rodzinnie orzekliśmy- wchodzi do repertuaru!

Składniki:

  • 1 i 1/2 szklanki puree z dyni
  • 1 kg sera na sernik (np Hanusi)
  •  5 jajek
  •  2 żółtka
  •  puszka słodzonego mleka skondensowanego
  •  1/2 szklanki śmietanki kremowej 30%
  •  3 pełne łyżki mąki ziemniaczanej
  •  1 łyżeczka mielonego cynamonu
  •  1 cukier wanilinowy

Wierzch:

  • 200 gramów śmietany 18%
  • 3 łyżki cukru
  • 150 gramów dżemu żurawinowego
  • 3 łyżki wody
Spód:
  •  65 g ciemnej czekolady
  •  65 g miękkiego masła
  •  50 g drobnego cukru
  •  1 jajko
  •  40 g mąki
Przygotowanie:
Spód: 
Piekarnik nagrzać do 175 stopni. Czekoladę połamać na kostki, roztopić w kąpieli wodnej, ostudzić (ma być lekko ciepła). Masło ucierać z cukrem na puszystą masę. Jajko rozmącić.Połączyć wszystkie składniki : najpierw utarte masło z ostudzoną czekoladą, następnie z przesianą mąką, a na koniec z jajkiem. Gładką masę przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównać powierzchnię i wstawić do piekarnika. Piec przez 6 minut (na wierzchu ma pojawić się skorupka), wyjąć z piekarnika. W międzyczasie zacząć przygotowywać masę serową.
Masa:
W dużej misce wymieszać  puree z dyni, ser, jajka, żółtka, mleko skondensowane, śmietankę kremową, mąkę ziemniaczaną, cynamon, cukier wanilinowy. Na podpieczony spód wylać masę serową i wstawić z powrotem do piekarnika. Piec przez 15 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 120 stopni C i piec przez 1 i 1/2 godziny.
 Wyjąć sernik i rozsmarować na nim śmietanę 18% wymieszaną z 3 łyżkami cukru. Wstawić z powrotem do piekarnika i piec przez 15 minut. Sernik od razu wyjąć z piekarnika i ostudzić. W rondelku zagotować dżem żurawinowy razem z wodą, jeszcze gorącą rozsmarować na powierzchni sernika. Studzić całą noc a rano zjeść ze smakiem:) Cudownie smakuje z poranną kawą podawany do łóżka:)
Ja mój ostatni kawałek zjadłam owinięta kocem na tarasie, grzejąc się w ostatnich promyczkach słońca!
Życzę smacznej jesieni
Gosia

Pulpety z Bakłażana


Poulpetti di melanzane- włoskie pulpety biedoty… Przepyszne, zmysłowe danie. uwielbiam je całkowicie, od samego początku. Sprawia mi dziką radość masowanie bakłażanów oliwą, wyrabianie masy rękami, formowanie pulpecików i w końcu zjadanie ich jeszcze ciepłych, miękkich z oliwą i octem balsamicznym. Oryginalnie pulpeciki są jarskim zamiennikiem popularnych mięsnych kulek dodawanych do spaghetti z klopsikami.  Jeśli nie są przekąską a daniem obiadowym  lubię podawać je z sosem pomidorowo-miodowym, posypane bazylią….

Pulpeciki pozwalają mi zapomnieć o tym, że za oknem jest coraz zimniej… Poza tym czy może być coś przyjemniejszego niż gorące kulki bakłażanowe, kocyk i lampka dobrego wina?!

Życzę pysznego lepienia klopsików

Gosia

Składniki:

-3-4 bakłażany (lub 2 bardzo duże)

-szklanka bułki tartej

-2 jajka

-130 gramów twardego sera włoskiego (parmezan, corregio, lub mieszane)

-3-4 ząbki czosnku

-oliwa z oliwek, sól, pieprz, gałka muszkatołowa, garść listków mięty.

Przygotowanie:

Bakłażany przeciąć wzdłuż, natrzeć oliwą, opruszyć solą i pieprzem. Blachę do pieczenia wyłożyć papierem i ułożyć na niej bakłażany przecięciem do góry. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Biec bakłażany ok 30-40 minut aż będą miękkie i brązowe. Po upieczeniu należy je przestudzić, miąższ wyjąć ze skórek za pomocą łyżki i przełożyć na sito. Dobrze odcisnąć i posiekać drobno. Włożyć do miski i połączyć z jajkami, serem, wyciśniętym czosnkiem, przyprawami i miętą. Otrzymamy konsystencję mięsa mielonego.

Dłonie należy zwilżyć w zimnej wodzie i formować kulki. Na patelni należy rozgrzać oliwę i smażyć klopsiki na złoty kolor. Wystarczy tylko chwilka- bakłażan jest już przecież upieczony, a jajko szybko się zetnie.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.